Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do wszystkich fotografii na tym blogu są własnością autora.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest ZABRONIONE!!!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Z ławą w roli głównej...

Dziś na szybko, w końcu weekend jest i trzeba z niego korzystać:)
Pokażę Wam tylko moją nową- stara ławę...

Narobiłam się przy niej niemiłosiernie, najwięcej czasu trwało czyszczenie... malowanie na końcu to już sama przyjemność:)

Tak było kiedyś:
TU


Na początek... mąż zaopatrzył mnie w szlifierkę i dał swoje błogosławieństwo, jednoczenie zaznaczając, że on nie chce mieć z tym nic wspólnego;) I dobrze!

No to zaczęłam...


I końcówka... malowanie i dopieszczanie...
Starałam się zrobić to tak, żeby przebijały słoje- i udało się!


 A to już efekt:




Chyba nie muszę pisać, jak bardzo cieszy:)


Prawda, że taka wersja dużo ciekawsza? I w pokoju jaśniej się zrobiło!

 Mało mnie tu ostatnio, ale każdą wolną chwilę spędzam z szydełkiem w ręku...
Efekty już wkrótce:)

Dziękuję bardzo za wyróżnienia- obiecuję niedługo zrobić oddzielny post na ich temat:)
A przy najbliższym spotkaniu pokażę Wam metamorfozę mojego balkonu.

Buziaki,
Sylwia

piątek, 23 listopada 2012

Poduszeczki i woreczki...:)

Kończy się czas słodkiego lenistwa i co za tym idzie czas na realizację moich twórczych aspiracji:)
Dzisiejsza diagnoza lekarska była jednoznaczna:
czas wracać do pracy;)

Złapałam bakcyla... po różowych kwiatkach powstały beżowe, biało-czarne i czerwone.
Beżowe i biało- czarne powstały ze starych bieżników, z których nie udało się wywabić plam...:(




Czerwone ze starej poduszki i zobycznych kolczyków (koral w środku):



Ze starego płóciennego worka powstał nowy woreczek na przydasie- troszkę koronki i...nawet reklamę udało się zasłonić:



 Z kawałka starego materiału uszyłam drugi, w którym trzymam suszoną lawendę...
Wisi koło łóżka i pięknie pachnie:)


Dzisiaj walczę jeszcze z szydełkiem- mam coś w planie, ale nie wiem, czy się uda:)
Jeśli tak, na pewno niedługo pokażę:)

Przypominam o CANDY--> TU

Cudnego weekendu, niech się "ciągnie" jak najdłużej;)
Sylwia

sobota, 22 września 2012

Sierpień/Wrzesień

Początek września to u nas zawsze zakręcony czas... Powrót do normalności po dwóch miesiącach lenistwa (dla niektórych, rzecz jasna), nowe- stare obowiązki, przestawienie rytmu dnia, no i oczywiście, coraz częstsze zmiany pogody... Rano deszcz i 4 stopnie, później upał...

A co za tym idzie coraz częściej katarki, przeziębienia... ech... 

Taki zasmarkany czas...


Za to koniec sierpnia miałam baaaardzo przyjemny, a to za sprawą małego (dużego???) naszego jubileuszu (jak to poważnie zabrzmiało;))- w moim posiadaniu z tej okazji znalazło się kilka cudeniek, które idealnie wpasowały się w wystrój naszego mieszkanka:)

Dziś tylko kilka z nich...

Wiklinowy wieniec w kolorze białym od moich Rodziców (troszkę go zmodyfikowałam po swojemu):

Do tego szafeczka na klucze (pokażę innym razem) i prześcieradło z IKEI (nie pokażę;))

Od K. napis LOVE- wybrałam w kolorze czarnym...


I prezent, którym zaskoczył mnie totalnie- trzeci pojemnik do kompletu, tym razem na cukier...
Co prawda okazało się, że jednak nie z kompletu (inna seria), ale jest ładniejszy od pozostałych, ha ha:)
W każdym razie byłam zachwycona!

( A ja kupiłam K. tylko balsam- ależ ze mnie kreatywna Żona...)


Skoro już przy niespodziankach jestem- wczorajsza, od mojej Koleżanki:)
Fantastyczne bułeczki drożdżowe z serem!
Dzięki kochana:*
Może kiedyś i mi takie wyjdą:)



I jeszcze kogoś Wam przedstawię... PICCOLO- mój nowy mały przyjaciel... prezent od Męża:)
 Bez okazji... 

Oczywiście, w kolorystyce biało- czarnej;)
Już nie umiem bez niego żyć... Razem zaczynamy każdy poranek o 6:10:D


(Szarą półeczkę na przyprawy pobieliłam- od razu bardziej mi pasuje;)

Ścianę w kuchni też już zrobiłam- jestem jeszcze na etapie wybierania ramek i zdjęć, ale myslę, że w następnym poście pokażę juz efekt końcowy.
Na dziś to tyle...

Cudnego weekendu, chociaż już tak okropnie jesiennie za oknem...

Brrr...


Sylwia




poniedziałek, 30 lipca 2012

Kolejna odsłona...


... moich wakacyjnych zdobyczy:)
Dziś pokażę Wam wymarzoną już jakiś czas temu tacę na nóżkach...
Upatrzyłam ją sobie kiedyś w jakimś katalogu.
U nas koszmarnie droga i baaaardzo trudna do zdobycia...
Udało się w Holandii...
I już jest u mnie- razem z nową latarenką:)






I kolejne cudo, w który się zakochałam będąc u Dity- na szczęście mój mąż też, dlatego wisi już na ścianie w naszym M:


Prawda, że niesamowita?
:))))


Pozdrawiam serdecznie,
udanego tygodnia:)
Sylwia

czwartek, 26 lipca 2012

Kuchnia, czyli trochę nowości przywiezionych z raju...


Wróciliśmy...

Spędziliśmy tydzień u naszych przyjaciół, Dity i Rafała, w Niemczech...
W tym roku to już nasze trzecie spotkanie, chociaż dzieli nas 850 km...
Z Ditą poznałyśmy się w sieci, ale udaje nam się dość często (chociaż nie na tyle, na ile byśmy chciały) spotykać w realu:)
 
 Przed wyjazdem wszystko sprzysięgało się przeciwko nam, o mały włos spędzilibyśmy cały urlop w domu, ale na szczęście udało się wyjechać:)

Dita, maniaczka dodatków jak ja, a może nawet większa, hi hi, od razu oprowadziła mnie po swoich "sekretnych" miejscach, czytaj: sklepach z cudeńkami:)
Pojechałyśmy nawet do Holandii, gdzie jest raj dla "takich jak my":))))

Oto jakie widoki podziwiałyśmy- zdjęcia specjalnie dla Was, kochane dziewczyny
(robione ukradkiem, telefonem):





Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że i u nas kiedyś takie sklepy powstaną...

To, co kupiłam, to kropla w morzu tego, co chciałabym kupić, hi hi:)
Co prawda zapełniłam prawie cały bagażnik i mieliśmy problem z walizkami, ale w domu już tak dużo się nie wydawało...


Jak większość z Was wie, mieszkanie (i blog) Dity to kopalnia inspiracji! Dlatego od razu zaznaczam, że zbieżność dodatków jest zamierzona, a momentami wręcz celowa:)

Dziś moja kuchnia, w której umieściłam część tego, co przywiozłam z wyprawy do raju:



Taca jest rozkładana, można jej używać do podjadania w łóżku;) 
U mnie będzie robić głównie za dekorację, hi hi:)


Te duże różowe serducha to prezent od Dity- już dosyć dawno wypatrzone u niej na blogu:)
Teraz mam i ja;)
Dziękować Tobie jeszcze raz, psiapsióło moja!


Poznałam jeszcze jedno mieszkanie, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia i jego uroczą właścicielkę, Edytę, od której dostałam tę skrzyneczkę:


Jeszcze raz wielkie dzięki, kochana!


Wejście do kuchni:

I widok na całość:

Kuchnie mamy otwartą na salon, więc to jest dopiero połowa całości, ale resztę pokażę dopiero, jak dojedzie nowy narożnik;)
Kuchnia tez niedługo w nowej odsłonie, bo jestem w trakcie szukania nowych tapet...

I tyle na dziś...
Pozdrawiam gorąco,
Sylwia

wtorek, 10 lipca 2012

Lawenda...

Nie wytrzymałam... kupiłam kolejne 6 sadzonek:)
Z pracy poszła "delegacja" i dziewczyny wykupiły prawie wszystkie, jakie rzucili do sklepu,hi hi:)
Teraz mi pachnie jeszcze intensywniej...
 Uwielbiam!
Część już suszę, więc i w domu czuć lawendę...




Do nowych sadzonek doniczkę dokupić musiałam...:) a jakże;)
Odkryłyśmy z dziewczynami małą kwiaciarnię, do której Pani zwozi cudeńka!
Nie dość, że niedrogie, to w dodatku na zamówienie też można...:)
A najlepsze, że mamy do niej 2 minuty drogi;)



 Od wczoraj urlopuję się:))))
To nic, że moje młodsze pisklę chore i czasowo uziemiona jestem...
Dzięki temu mam czas na swoje małe przyjemności;)

I moja lawenda... "większa i starsza":




Kiedy rano otwieram okno, wiaterek zawiewa, a lawenda pachnie... hmmmm...
Wtedy tylko kawa, laptop i błoga cisza, bo K. w pracy, a dzieci jeszcze śpią...
nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba!


Maleństwa, które sama posiałam, są coraz większe...
To one cieszą najbardziej:)




Pozdrawiam Was wakacyjnie i lawendowo, a zwłaszcza Moje Dziewczyny (które bzikiem do lawendy i doniczek zaraziłam),
 R. i M.;)

Sylwia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...