Jak to u nas często bywa, spontaniczna decyzja, szybkie pakowanie i po półgodzinie wyjazd:)
Kierunek: IKEA... Dawno mnie już tam nie było, więc musiałam nadrobić stracony czas;)
Kusił turkus w IKEI, oj kusił...
Ale tylko mnie- K. był niewzruszony...
Usłyszałam, że taki "babciowy" jest, cokolwiek to znaczy;)
Udało się jednak wypracować kompromis i dzięki temu przełamałam moje biele jasnoniebieskim kolorkiem:)
Bieżnik, serwetki, świece, osłonka na doniczkę, podkładki pod kubeczki- wystarczyło, aby zmienić wystrój salonu i kuchni...
I mały gadżecik, wypatrzony przez mojego męża
(dostępny również w kolorze różowym i żółtym):
A tą poduchę dorwałam w JYSKu:)
Kierunek: IKEA... Dawno mnie już tam nie było, więc musiałam nadrobić stracony czas;)
Kusił turkus w IKEI, oj kusił...
Ale tylko mnie- K. był niewzruszony...
Usłyszałam, że taki "babciowy" jest, cokolwiek to znaczy;)
Udało się jednak wypracować kompromis i dzięki temu przełamałam moje biele jasnoniebieskim kolorkiem:)
Bieżnik, serwetki, świece, osłonka na doniczkę, podkładki pod kubeczki- wystarczyło, aby zmienić wystrój salonu i kuchni...
I mały gadżecik, wypatrzony przez mojego męża
(dostępny również w kolorze różowym i żółtym):
A tą poduchę dorwałam w JYSKu:)
I prezent od mojego K.- biały dywan... wyszło taniej, niż za nową ławę, ha ha:)
Teraz biała ława na białym dywanie- chyba by mi się wszystko zlało w jedną wielką biel:)
Teraz biała ława na białym dywanie- chyba by mi się wszystko zlało w jedną wielką biel:)
Póki co omijam go, bo mi szkoda po nim chodzić- niech chociaż trochę będzie biały;)
Miłego tygodnia kochani,
Sylwia






