Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do wszystkich fotografii na tym blogu są własnością autora.
Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest ZABRONIONE!!!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black and white. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black and white. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

Mieszkanie w kolorach B&W

Korzystając z kilkugodzinnej nieobecności mojego K. i chwilowej ciszy dobiegającej z pokoików dziecięcych, postanowiłam wysmarować niedzielnego posta:)
A że nosi mnie niemiłosiernie (cóż bym dała, żeby być dziś w ikei;)), znowu poprzestawiałam kilka rzeczy, no i popstrykałam sobie foteczki ;)

Dziś pokażę Wam ujęcia mojego M w kolorach B&W...
Tak mi jakoś się spodobały, kiedy pstryknęłam jedną, drugą... i kolejną:)










A teraz relaks przy kawce- cisza trwa...:)



Pozdrawiam cieplutko,
Sylwia

piątek, 2 listopada 2012

Kącik jadalny...


Ostatnio się doliczyłam, że ściana w kuchni doczekała się już 5 metamorfoz... Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mieszkamy tu zaledwie... 2,5 roku:)
Nic na to nie poradzę, że ciągle mi się "opatrza"- w końcu widzę ją nie tylko będąc w kuchni, ale także siedząc w saloniku czy idąc spać...
A ponieważ nie jest duża, więc...;)

Tym razem odeszliśmy od brązów i poszliśmy w szarości... tapeta to imitacja przetartych, starych desek.
Na nią poszły fotografie w białych i czarnych ramkach...



Stół... nie mogę na niego patrzeć...
 ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma... wiadomo...

Jak tylko pojawi się wypatrzony przez nas w IKEA w kolorze białym- od razu będzie nasz:)


Pojawiają się już u mnie pomału dodatki w kolorze czerwonym...
Pierwszy nalot na świąteczne dodatki w IKEA już był, więc jak wiadomo, nie mogę się już doczekać, żeby je na światło dzienne wystawić;)

Całość prezentuje się tak:


Serduszko wykonane przeze mnie, kupione surowe i pomalowane...
Podobnie jak serduszka przy wianku i tacka.





A tak prezentuje się nasz kącik jadalny w blasku świec:


Może tym razem dłużej ta ściana cieszyć będzie nasze oczy, chociaż mamy ją od ok 2 miesięcy a ja non stop coś na niej przewieszam...

No cóż... bez komentarza;)

Miłego wieczorku i baaaaardzo dłuuuugiego weekendu!

Sylwia

środa, 3 października 2012

Post jesienny o zapachu rogalików...


O jesieni mogę pisać- dopóki jest piękna, złota... wtedy dodaje mi skrzydeł, cieszy...
Ale kiedy zaczyna padać, cały romantyzm i piękno znika, a przychodzi przygnębienie...

Póki co, cudnie mamy za oknem, więc dużo jesieni dziś u 
 mnie:)
Pogoda pozwala na spacerowe szaleństwa, więc korzystamy do woli!
A w domu ciągle coś przestawiam, dokupuję... bo mnie nosi!





Do domu też już jesień się wkrada... na razie w subtelnych dodatkach, głównie tych "żywych"...
I tak złote liście i kasztany stanowią chwilowo stały element wyposażenia w naszym M...






Wieczory są coraz dłuższe, coraz szybciej zapada zmierzch, więc mam pretekst, żeby zaraz po powrocie z pracy zapalać świece:) W domu od razu robi się przytulniej, prawda???


Pewnie dlatego też ostatnio powiększyła się moja kolekcja lamp i lampionów o kolejną zdobycz, tym razem czarną;) Nie mogłam przejść obok niej obojętnie... no nie mogłam;)

Idealnie wpasowała się w biało- czarny wystrój mojego parapetu, ale mimo to wędruje prawie codziennie, zwłaszcza, kiedy jest już ciemno, gdyż mając do wyboru światło ze świec i to elektryczne, zawsze sięgnę po to pierwsze:)


A na jesienne, chłodne już, wieczory, ciepła kawka (oczywiście latte macchiato) i rogaliki w wydaniu mojej Córki:))) Pyszności!!!




Samych przyjemności na jesienne wieczory Wam życzę,
Sylwia

sobota, 22 września 2012

Sierpień/Wrzesień

Początek września to u nas zawsze zakręcony czas... Powrót do normalności po dwóch miesiącach lenistwa (dla niektórych, rzecz jasna), nowe- stare obowiązki, przestawienie rytmu dnia, no i oczywiście, coraz częstsze zmiany pogody... Rano deszcz i 4 stopnie, później upał...

A co za tym idzie coraz częściej katarki, przeziębienia... ech... 

Taki zasmarkany czas...


Za to koniec sierpnia miałam baaaardzo przyjemny, a to za sprawą małego (dużego???) naszego jubileuszu (jak to poważnie zabrzmiało;))- w moim posiadaniu z tej okazji znalazło się kilka cudeniek, które idealnie wpasowały się w wystrój naszego mieszkanka:)

Dziś tylko kilka z nich...

Wiklinowy wieniec w kolorze białym od moich Rodziców (troszkę go zmodyfikowałam po swojemu):

Do tego szafeczka na klucze (pokażę innym razem) i prześcieradło z IKEI (nie pokażę;))

Od K. napis LOVE- wybrałam w kolorze czarnym...


I prezent, którym zaskoczył mnie totalnie- trzeci pojemnik do kompletu, tym razem na cukier...
Co prawda okazało się, że jednak nie z kompletu (inna seria), ale jest ładniejszy od pozostałych, ha ha:)
W każdym razie byłam zachwycona!

( A ja kupiłam K. tylko balsam- ależ ze mnie kreatywna Żona...)


Skoro już przy niespodziankach jestem- wczorajsza, od mojej Koleżanki:)
Fantastyczne bułeczki drożdżowe z serem!
Dzięki kochana:*
Może kiedyś i mi takie wyjdą:)



I jeszcze kogoś Wam przedstawię... PICCOLO- mój nowy mały przyjaciel... prezent od Męża:)
 Bez okazji... 

Oczywiście, w kolorystyce biało- czarnej;)
Już nie umiem bez niego żyć... Razem zaczynamy każdy poranek o 6:10:D


(Szarą półeczkę na przyprawy pobieliłam- od razu bardziej mi pasuje;)

Ścianę w kuchni też już zrobiłam- jestem jeszcze na etapie wybierania ramek i zdjęć, ale myslę, że w następnym poście pokażę juz efekt końcowy.
Na dziś to tyle...

Cudnego weekendu, chociaż już tak okropnie jesiennie za oknem...

Brrr...


Sylwia




poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Kilka nowości i niebieskości...

Jak to u nas często bywa, spontaniczna decyzja, szybkie pakowanie i po półgodzinie wyjazd:)
Kierunek: IKEA... Dawno mnie już tam nie było, więc musiałam nadrobić stracony czas;)

Kusił turkus w IKEI, oj kusił...
Ale tylko mnie- K. był niewzruszony...
Usłyszałam, że taki "babciowy" jest, cokolwiek to znaczy;)
Udało się jednak wypracować kompromis i dzięki temu przełamałam moje biele jasnoniebieskim kolorkiem:)


Bieżnik, serwetki, świece, osłonka na doniczkę, podkładki pod kubeczki- wystarczyło, aby zmienić wystrój salonu i kuchni...


I mały gadżecik, wypatrzony przez mojego męża
 (dostępny również w kolorze różowym i żółtym):




A tą poduchę dorwałam w JYSKu:)



I prezent od mojego K.- biały dywan... wyszło taniej, niż za nową ławę, ha ha:)
Teraz biała ława na białym dywanie- chyba by mi się wszystko zlało w jedną wielką biel:)
Póki co omijam go, bo mi szkoda po nim chodzić- niech chociaż trochę będzie biały;)


Miłego tygodnia kochani,
Sylwia

poniedziałek, 25 czerwca 2012

... mam i ja!

Po kilkudniowym słonecznym szaleństwie, za oknem znowu jesień...
Właśnie znowu lunęło i oprócz moich kwiatów, nikogo ta pogoda nie cieszy...

Jak to dobrze, że zdążyłam umyć okno przed deszczem! Inaczej posta by jeszcze nie było- zdjęcia by nie wyszły :D

Nawiązując do tytułu...
Mam i ja kilka cudownych skarbów... I do mnie zawitał także wypasiony kotek...

Choć moje zamówienie zostało zrealizowane błyskawicznie- i tak nie mogłam się doczekać!

Na początek nasze inicjały... nie mogło też zabraknąć enda...




K jest większe, dostojniejsze, ale S jak zwykle pcha się przed szereg... tak, jak i w życiu:))))


Jest i główny bohater- Pan Kot, o którego teraz walczą wszyscy:)
I cudowna niespodzianka od Iz- dwa gołąbki (?)...






I słonik od Reda- oczywiście, z trąba do góry! I stoi w stronę okna- żeby nie było;)


Wszystko (oprócz słonia) na parapecie w salonie- ale na pewno nie na długo:)
Będą wędrować po całym mieszkanku, a co!


Pozdrawiam cieplutko,
Sylwia
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...